2012.01.12
2006-07-01 17:17:16
Bóg zmienia naszych bliskich ... Bóg daje radość ... Prawo jazdy z Bogiem nie jest trudne ...
Jakiś czas temu miałam w domu awanturę z powodu tego, że należę do Odnowy w Duchu Św. Mojemu mężowi nie podobało się, że dużo czasu spędzam na czytaniu Biblii, że chodzę na spotkania. Przyjechała rodzina, mąż wypił z bratem i ojcem alkohol i zaczął „najeżdżać” na moją wiarę w Jezusa ubliżając mi i obrażając. Poszłam do domu, było mi smutno, źle, w gardle mnie ściskało, bo wiem , że nie robię nic złego, a mąż tego nie rozumie, tylko słucha co inni mają do powiedzenia na ten temat. Gdy byłam w domu zadzwonił telefon, to była jedna z moich sióstr – powiedziałam jej co się dzieje. Pocieszyła mnie, skontaktowała się z innymi siostrami, które modliły się za moje małżeństwo. Ja też się modliłam i oddałam tą sprawę Jezusowi, gdyż wiem, że sama sobie nie dam rady i tylko Jezus może mi pomóc. Na drugi dzień mąż zaczął oglądać Biblię, którą czytam i już nic nie mówił. Odczułam Bożą pomoc, od tego czasu w moim domu jest spokój, gdy czytam Pismo Św. Ufam Jezusowi, że mąż się zmieni i wkrótce będzie ze mną chodził do kościoła i na spotkania.
Hej! Chciałam Wam coś powiedzieć. Byłam bardzo smutna, załamana wynikami badań medycznych. Wydawało mi się, że już nic się nie zmieni. Przyszłość widziałam na czarno. Modliłam się do Jezusa, właściwie płakałam. On zaskoczył mnie rano. Obudziłam się z chęciami do życia i radością. Tak po prostu. Bóg często w ten sposób mnie zadziwia. Dlatego Go kocham.
Phenix
Nazywam się Ania i chciałabym opowiedzieć wam o tym jak to było z moim prawem jazdy. Parę lat temu jeszcze w liceum po ukończeniu kursu przystąpiłam do egzaminu. Niestety nie zdałam. Potem kolejny raz i kolejny i kolejny... Byłam coraz bardziej zestresowana i oblewałam każdy egzamin. Po którymś z kolei nieudanym podejściu stwierdziłam, że nie nadaję się do tego i dałam sobie spokój z myślą, że już nigdy nie będę prowadzić samochodu. W niedługim czasie po ostatnim egzaminie poznałam ludzi, którzy opowiedzieli mi o Jezusie o Jego miłości i planie do mojego życia. Zaprosiłam wtedy Jezusa do swojego życia, aby mnie zmieniał i prowadził. Od tego czasu zaczęłam się modlić, czytać Biblię, spotykać się z ludźmi wierzącymi. Mijały lata i widziałam jak Jezus mnie zmienia i jak wiele robi dla mnie, jak cudownie działa w moim życiu. Ponad rok temu pojawiło się w moim sercu przekonanie, ze powinnam kolejny raz podejść do egzaminu, że tym razem będzie inaczej, bo Jezus jest ze mną. Bóg wyraźnie zachęcał mnie do tego. Kiedy zaczęłam załatwiać formalności związane z egzaminem okazało się, ze nie musze zapisywać się na nowy kurs, bo ten sprzed 5 lat jest jeszcze ważny. Ucieszyłam się, że od początku Bóg mi w tym błogosławi. Uczyłam się jeździć, a termin egzaminu był coraz bliżej. Prosiłam Boga, żeby zabrał ode mnie strach, żebym mogła ze spokojem podejść do tego egzaminu. I tak faktycznie było – byłam spokojna i opanowana, na placu wykonałam poprawnie wszystkie manewry. Kiedy wyjechałam na miasto, pomyślałam sobie, że fajnie by było gdybym mogła wybrać sobie trasę. W tym momencie egzaminator, jakby słysząc moje myśli zapytał – no to gdzie chce Pani jechać? I pojechałam tam gdzie chciałam. Mimo kilku błędów dalej byłam spokojna i opanowana. Kiedy na koniec jazdy egzaminator oznajmił mi, że zdałam egzamin byłam bardzo szczęśliwa! Wiem, że to dzięki Jezusowi zdałam ten egzamin, że teraz jestem już inną osobą. Wszystko zawdzięczam tylko Jemu!