
2008.05.07
2004-11-22 10:42:01W ostatnich dwóch meczach naszej kochanej "Odnowy" nie brakowało emocji. Nasi chrześcijańscy piłkarze strzelali decydujące bramki dosłownie... w ostatniej minucie (!). Patrząc na takie mecze chciałoby się zanucić kabaretową piosenką: "nerwy, nerwy, nerwy bez przerwy".
Sobota FC Żółwie - Odnowa 2-2 (2-0)
Nasi Bracia po raz kolejny pokazali klasę. Co by nie mówić po dwóch dotkliwych porażkach z ubiegłego weekendu nastroje w drużynie nie były najlepsze. Jednak "wszystko możemy w TYM, który nas umacnia" w naszym dobrym Panu Bogu. W sobotę w obecności kilkudziesięciu chrześcijańskich kibiców (która drużyna może sie poszczycić tak wspaniałymi i licznymi fanami?) nasze orły zremisowały z faworyzowaną drużyną FC Żółwie. Początek nie był najlepszy, nasza drużyna po pierwszej połowie przegrywała 0-2. Rywale postawili wysokie wymagania, ale grali bardzo fair. Druga połowa to popis naszej drużyny, która jak "feniks z popiołów" odrodziła sie w tym meczu. Świetny mecz rozegrał - moim zadaniem najlepszy na parkiecie - Marcin R. ten gość nigdy nie cofa swojej nogi, na codzień spokojny i pokorny uczeń Pański na parkiecie zamienia się w wojownika Pana. Dobry mecz rozegrali również pozostali zawodnicy. Widzieliśmy wreszcie Odnowę grającą zespołowo, wreszcie zadziornie i bez fałszywego strachu. Kiedy w ostatniej minucie nasi zdobyli wyrównującą bramkę i z pasją nieznaną w świecie natarli na rywali trzecia bramka wisiała nad krapkowicką halą. Niestety nie padła. Może i dobrze bo w mojej ocenie obie drużyny zasłużyły na remis.
Niedziela Discoplex A4 - Odnowa 1-2 (1-1)
Ten mecz to kolejny istny horror. Pierwsze 10 minut to nieustanne ataki naszego teamu na bramkę rywali. Niestety nasi seryjnie marnowali kolejne 100 % sytuacje do zdobycia gola. Około 10 minuty nasz błąd w obronie zakończył się stratą bramki. Discomani atakowali sporadycznie ale groźnie. Widać było, że naszych zawodników bardziej sfrustrowały niewykorzystane sytuacje niż strata gola bo nadal zdecydowanie przeważali bombardując bramkę Discoplexu. Wyrównującego gola jeszcze przed przerwą zdobył Mariusz N. Druga połowa wyglądała podobnie jak pierwsza: nasi zaciekle atakowali, a rywale kontrowali. Mecz jednak zrobił się brzydki, nasi przyjęli chaotyczny styl gry rywali, mnożyły się faule... oraz słupki i poprzeczki w które trafiali (zamiast do bramki) nasi zawodnicy. Zawodnicy A4 widząc niemoc strzelecką naszych orłów zwietrzyli okazję i zaczęli groźnie atakować. Kilka razy przed utratą bramki uratował nasz zespół świetnie dysponowany tego dnia Darek M. Rozstrzygnięcie tego nerwowego meczu nastąpiło 20 sekund przed jego końcem. Dawid Ł., który tego dnia miał "świetny ciąg na bramkę rywali" znalazł sie sam na sam z bramkarzem Discoplexu jednak widząc lepiej ustawionego Mariusza N. podał mu piłkę, którą Mariusz bez trudu skierował do siatki rywali. Dzięki podaniu Dawida wygraliśmy to spotkanie, i śmiało można powiedzieć, że to własnie Łapa był bohaterem tego meczu. Natomiast Mariusz N. świetnie spisuje się w roli egzekutora, Marcin R. bryluje w obronie, Józek G. i Władek G. świetnie sie rozumieją i rozgrywają piłkę, Robert N. walczy do upadłego, a Paweł P. coraz śmielej poczyna sobie na krapkowickim parkiecie.
W najbliższą sobotę kolejny mecz. Nasi na pewno go przeniosą na inną godzinę. Wiadomo w sobotę (27.11) o 18.00 rozpoczynają się w Krapkowickim Domu Kultury "Chrześcijańskie Andrzejki".
"Niepokonana nasza Odnowa kochana"