temat: Czekając na rozłam dodał: jozef dnia: 2009-02-24 01:37:42
ocena: 5
komentarz: Mam wrażenie, że przez kilkanaście lat, słyszę z różnych ust o tym, że jako Wspólonota, zmierzamy w kierunku neoprotestanckim, że ludzie mają obawy o to, że doprowadzimy do kolejnego bolesnego rozłamu w łonie Kościoła.
Szukałem źródeł tych poglądów, tzn. kto rozgłasza te rewelacje.
Otóż, niestety, są to bardzo często duchowni lub osoby z duchowieństwem związane. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyż, jak same twierdzą wyrażają w ten sposób swoje obawy, jednak jest pewne realne zagrożenie jakie płynie z tych słów. To zagrożenie widzę przede wszystkim w tym, że mogą znaleźć się wśród nas ludzie, którzy tej pokusie ulegną, bo odbiorą te słowa nie jako troskę, lecz jako szykanę, niechęć, brak akceptacji, prześladowanie. Odejdą więc z Kościoła nie przez to co głosi się we Wspólnocie lecz przez to co o Wspólnocie się mówi. Bynajmniej nie mam tu na myśli odejścia ze Wspólnoty lecz odejście z Kościoła Katolickiego.
Warto zauważyć, że jako jeden z głównych problemów Ruchu Charyzmatycznego w Polskim Kościele, duchowni wskazują odejścia wspólonot odnowy od Kościoła. Tak stało się w wielu Diecezjach. Doświadczyli tego Biskupii z Kielc, Krakowa i Wrocławia. W Kielcach za rozłam uznano między innymi fakt założenia przez członków Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, stowarzyszenia ewangelizacyjnego. To był jeden z powodów dla, których Kościół Kielecki stał się za ciasny. We Wrocławiu, po rozłamie, prowadzona jest formacja mająca wskazać na grzech rozłamu o którym pisał św. Paweł w 1 liście do Koryntian. Jeszcze dwa lata temu trwała we Wrocławiu ożywiona dyskusja z "rozłamowcami". Tamte oraz obecne wydarzenia, związane z naszą Wspólnotą przekonują mnie o tym, że winni rozłamów są nie tylko Ci, których Kościół traci, ale także ci, którzy Kościół mają prowadzić. A na ten aspekt nie zwraca się już uwagi. Mam tu na myśli tych duchownych, którzy w zaciszu konfesjonałów mówią o "złej drodze", o "smutnych, pełnych grzechu ludziach" we Wspólnocie. A nie jest to prawda.
Od 13 lat słyszę z ust Katolików, moich współbraci: ODEJDŹCIE NIE CHCEMY WAS, Dlaczego żenicie się w Kościele, dlaczego przystępujecie do sakramentów, dlaczego mówicie o sobie, że jesteście katolikami?
Z ust protestantów: DLACZEGO TAM JESZCZE JESTEŚ, to oprzecież Babilon ?
To przygnębiające.
Wielu czytających te słowa zna mnie i wie, że nie byłbym dziś Chrześcijaninem, gdyby Bóg nie dał mi łaski poznania Chrystusa jako mojego zbawicieila. Ta łaska, to ludzie, dzięki którym na powrót znalazłem się przy Jezusie, w Krapkowicach, w tej Wspólnocie w tym Katolickim Kościele. Wracając do tezy, którą stawiam. Nie ma nic groźniejszego i bardziej gorszącego od wystawiania kogoś na pokusę rozłamu. Na tę pokusę wystawiacie słabych w wierze wy bracia Dominikanie z Wrocławia, Jezuici z Xaverianum i księża z Krapkowickich parafii.
15 lat i ciągle tylko słychać z ust katolików, duszpapsterzy: uważaj , bo oni chcą odejść.
15 lat i nic. Jakby czekali na to właśnie. Jak Jonasz, który czekał na zniszczenie nawróconej Niniwy. Tak oni czekają na rozłam.
Jesteśmy Katolikami, Biskupi Opolscy podejmują decyzje w naszej sprawie i my je przyjmujemy.
Może, by tak wziąć z nas przykład i wykrzesać z siebie odrobinę posłuszeństwa wobec Biskupów ?
Może w końcu ktoś z Was miejscowych pasterzy stanie w naszej obronie przed kłamcami z prasy i telewizji ? Czyż nie tego oczekuje się od pasterzy ? Atakują nas wilki, a wy chcecie się przyglądać ? Jakie dajecie świadectwo ? W reportarzu w TVP mężczyzna w koloratce mówi o nas, że grupa ma podłoże przestępcze. Czy to rzeczywiście mówi duchowny czy tylko ktoś podstawiony? Czy takie działanie nie jest prowokacją ? Czy to nie jest wołaniem : Niech w końcu odejdą, niech Opolska Diecezja przeżyje w końcu w Krapkowicach rozłam, na który czekamy już tak długo. Wstyd, wstyd, wstyd.
Jonaszu krapkowicki kiedy w końcu przejrzysz na oczy ? Kiedy przestaniesz oczekiwać zniszczenia nawróconej NINIWY ? Przestań wyczekiwać rozłamu, przestań krytykować Kurię.
Przejrzyj na oczy : gdzie te liczne ofiary manipulacji. No gdzie ? Napisano w gazecie o ofiarach, a teraz muszą szukać ofiar. Działają jak za komuny. kłamstwo i oszczerstwo razem, w parze.
Dziennikarze zamiast opisywać rzeczywistość chcą ją kreować.