2012.01.12
2009-01-06 16:55:59Jadąc samochodem około 2.00 w nocy po szkle z rozbitych butelek mijałem grupy pijanych wyrostków i senne Krapkowice ściśnięte mrozem. Moje serce jednak ciągle trwało w radosnym uniesieniu jakbym patrzył na wybuchające fajerwerki. Wracałem z Sylwestra wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym.
Impreza zapowiadała się hucznie. Po 19.00 salę kinową domu kultury wypełnił tłum ludzi. Od samego początku towarzyszyła nam muzyka i śpiew. W pierwszej kolejności scenę oddano w ręce dzieci. Rozpoczęły one od teatralnego przedstawienia opowiadającego historię czwartego króla-mędrca, który pragnął oddać cześć małemu Jezusowi ale zatrzymywali go różni potrzebujący ludzie. Król miał dobre serce i nikogo nie zostawił bez pomocy. Ratowanie ludzi pochłonęło jego czas, siły i wszystkie bogactwa. Gdy w końcu spotkał się z Jezusem zasmucił się gdyż nie mógł Mu nic ofiarować. Nasz Pan pocieszył go jednak mówiąc: „Co uczyniłeś jednemu z tych najmniejszych – Mnie uczyniłeś”. Wzruszające przesłanie jak i rozbrajająco urocza gra małych aktorów pokojowo nastroiła nasz serca i uśmiech rozpromienił wiele twarzy.
Następnie na scenie pojawiła się młodzież. W pierwszej scence zobaczyliśmy jak ważna, głęboka i zmieniająca życie może być modlitwa „Ojcze nasz”, odmawiana tak często, że określamy ją mianem „zwykłej”. Dziewczyny na scenie udowodniły jak mylne jest to przeświadczenie.
Po popisach teatralnych salę kinową wypełniła modlitwa. Przeplatany piosenkami czas, w którym dziękowaliśmy Jezusowi za to, co spotkało nas w mijającym roku i prosiliśmy o Jego prowadzenie w nadchodzącym czasie. Nad wszystkim górowało uwielbienie za Jego łaskę, dobroć i pokój spływający na każde wierzące serce.
Krótko przed północą wysłuchaliśmy świadectw wielu ludzi, o tym jak Bóg odpowiadał na ich modlitwy. Prawdziwe historie ludzi wracających do zdrowia, którym lekarze nie dawali żadnych szans, świadectwa tych, którzy doświadczyli Bożej pomocy budowały naszą wiarę. Każdą wypowiedź kończyły oklaski - dla Boga za Jego łaskawość oraz dla modlących się, za ich wytrwałość. Następnie zobaczyliśmy prezentacje multimedialne opowiadające w sposób zabawny o tym co działo się w minionym roku.
Koniec wspólnotowego Sylwestra niestety szybko nadszedł, po życzeniach i modlitwie rozeszliśmy się do domów.
To był mój kolejny sylwester, na którym do świetnej zabawy nie potrzebowałem alkoholu. Rano nie miałem kaca tylko radość i wdzięczność w sercu. Ze spokojem patrzę w przyszłość choć wiem, że spotkają mnie nie tylko dobre rzeczy. To będzie kolejny dobry rok – dobry bo z Jezusem.
Bartek
komentarz: 1 razy, średnia ocena czytelników: brak