2012.01.12
2006-07-01 17:10:37
Bóg uzdrawia i wysłuchuje modlitw ...
Jestem matką kilkuletniej córeczki. Boga poznałam dziesięć lat temu i od tej pory nieustannie doświadczam Jego pomocy w różnych sprawach – wielkich i tych najdrobniejszych. Jakiś czas temu moja córka obudziła się nagle z płaczem w środku nocy z bardzo wysoką gorączką. Nie bardzo wiedziałam co jej jest. Miałam dwie możliwości – albo podać jej jakieś lekarstwo i czekać do rana, albo pomodlić się do Jezusa. Wybrałam modlitwę i poprosiłam Boga o uzdrowienie mojej córeczki, potem położyłyśmy się spać. Rano nie było śladu gorączki. Dziecko obudziło się zdrowe. Bóg jest wielki!
Danka
Boża pomoc jest niezawodna ...
Pięć lat temu wykryto u mnie daleko posuniętą miażdżyce. Dzięki Bożej pomocy przez cztery lata mogłam normalnie żyć, pracować w swoim zawodzie, a jestem nauczycielem wychowania fizycznego. Jednak pod koniec 2005 roku zaczęłam się źle czuć, bardzo pogorszyły się również wyniki badań . Wszystko wskazywało na to, że znowu zatkały się moje tętnice. Musiałam jechać do Opola i zrobić ponowne badania, w tym test wysiłkowy. W wyznaczonym dniu badań, kiedy miałam jechać do Opola, bardzo źle się czułam. Byłam pewna, że lekarze zostawią mnie w szpitalu. Wsiadłam do samochodu i w czasie drogi chciałam się pomodlić na głos, ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu - miałam problem z oddychaniem. Wtedy nagle przypomniałam sobie słowo o tym by związywać ducha niemocy i zaczęłam to robić wbrew mojej słabości. Po chwili mogłam już swobodnie oddychać i modlić się na głos. Zanim dojechałam do Opola pod szpital wszystkie objawy, które miałam przynajmniej od miesiąca, ustąpiły, czułam się dobrze i byłam pewna, że Bożej obecności i pomocy. Wiedziałam, że cokolwiek się stanie będzie dobrze, ale w najśmielszych moich oczekiwaniach nie wiedziałam, że aż tak. Test wysiłkowy wyszedł rewelacyjnie, jak nigdy dotąd, podobnie było z pozostałymi wynikami. Wierzę głęboko, że było to wynikiem mojego przełamania się w modlitwie i wiary z jaką do niej podeszłam. Boża pomoc jest niezawodna i pragnę zawsze jej ufać, jak podczas tej drogi do Opola.
Ewa
Przyjaciel na dobre i na złe...
Pamiętam słowa lekarza: „Tu potrzebna jest operacja” i mój potworny strach. Nie chciałam iść do szpitala, strasznie bałam się operacji, zabiegów... Gdy wspominam ten dzień jestem bardzo wdzięczna Bogu za to co uczynił i zachwycona Jego wszechmocą. Sytuacja miała miejsce parę lat temu, gdy stwierdzono u mnie torbiel na jajniku wielkości kurzego jaja. Bardzo się tym przejęłam. Poprosiłam moje siostry abyśmy pomodliły się i zawołały do Jezusa, żeby coś z tym zrobił i mnie uzdrowił. Słyszałam o Bogu, który się nie zmienił, który ma taką samą moc wczoraj jak i dzisiaj aby czynić cuda w życiu ludzi. I ja właśnie takiego cudu doświadczyłam. Następnego dnia poszłam na ponowne USG do szpitala. Tym razem usłyszałam: „Nie wiem jak to się stało, ale Pani „tego” już nie ma”. Moja radość była niewypowiedziana. Wiedziałam, że Bóg któremu powierzyłam swoje życie, który działa z mocą teraz uczynił cud. Od tamtej pory Jezus wiele razy przywracał mi zdrowie i był blisko, kiedy przechodziłam trudny i radosny czas. To mój Przyjaciel na dobre i na złe...
K.